Czy można odpoczywać w sobotę, a święcić niedzielę?
„Ważne, żeby mieć jeden dzień w tygodniu dla Boga\", czy na pewno? Co mówi przykazanie o konkretnym dniu i dlaczego błogosławieństwa z Rdz 2,3 nie da się przenieść.
„Przecież nie chodzi o dzień, tylko o zasadę: jeden dzień na siedem dla Boga. Ja odpoczywam w sobotę, a do kościoła chodzę w niedzielę, i wilk syty, i owca cała". Ten kompromis brzmi rozsądnie i wielu chrześcijan szczerze go praktykuje. Sobota na regenerację, niedziela na Boga, czy nie tak właśnie najlepiej pogodzić Biblię z kalendarzem? Problem w tym, że czwarte przykazanie nie mówi o zasadzie „jeden do sześciu". Mówi o konkretnym dniu.
Co właściwie nakazuje przykazanie?
Przeczytajmy je uważnie: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go święcić. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę, ale siódmego dnia jest szabat Pana, Boga twego... Gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię... a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień szabatu i poświęcił go" (Wj 20,8–11).
Przykazanie nie brzmi: „będziesz odpoczywał jeden dzień w tygodniu". Wskazuje dzień z imienia: „siódmego dnia jest szabat Pana", i podaje powód, dlaczego właśnie ten: bo to dzień, w którym odpoczął sam Stwórca. John Nevins Andrews ujął to w klasycznej monografii History of the Sabbath jednym zdaniem: „nie chodzi o jakikolwiek jeden dzień z siedmiu, lecz o ten dzień z siedmiu, w którym odpoczął Stwórca". W przykazaniu nie ma miejsca na nieokreśloność: sześć dni jest twoich, siódmy jest Pana.
Ciekawe, że tę oczywistość przyznają także ci, którzy szabatu nie święcą. W zbiorze wyznaniowych wypowiedzi zebranych przez Kwame Adu Poku pewien duchowny pisze wprost, że nie umiałby odeprzeć biblijnego argumentu, iż „siódmy dzień jest szabatem. Nie jest to «jeden dzień z siedmiu», jak niektórzy to ujmują, lecz «siódmy dzień według przykazania»".
Błogosławieństwo, którego nie da się przenieść
Sedno sprawy leży jednak głębiej niż w gramatyce przykazania, leży w tym, co wydarzyło się u początku świata: „I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego" (Rdz 2,3). Bóg nie pobłogosławił „odpoczynku w ogóle" ani „rytmu siedmiodniowego". Pobłogosławił dzień, ten konkretny, siódmy. Samuele Bacchiocchi podkreśla w The Sabbath Under Crossfire, że świętość szabatu jest zakotwiczona w Bożym akcie uświęcenia tego dnia przy stworzeniu: przykazanie zaczyna się wezwaniem „pamiętaj, aby go święcić" i kończy przypomnieniem, że to Bóg go poświęcił, w hebrajskim oryginale stoi w obu miejscach ten sam czasownik. My mamy święcić to, co On uczynił świętym.
A świętości nie nadaje się samemu i nie przenosi się jej dowolnie. Wyobraźmy sobie, że ktoś obchodzi rocznicę ślubu trzy dni po terminie, „bo tak wygodniej", niby wszystko się zgadza: kwiaty, kolacja, wspomnienia. Ale data rocznicy nie jest umowna; upamiętnia coś, co wydarzyło się konkretnego dnia. Albo prościej: dziecko, które dostaje prezent urodzinowy miesiąc po urodzinach, czuje różnicę, bo dar oderwany od dnia traci związek z tym, co świętujemy. Szabat jest pamiątką stworzenia; siódmy dzień nie jest opakowaniem tej pamiątki, lecz jej treścią. Niedziela, pierwszy dzień tygodnia, może być dniem wolnym, miłym, a nawet pobożnie spędzonym, ale nie jest dniem, w którym Stwórca odpoczął, który pobłogosławił i poświęcił. Tego się nie da przenieść uchwałą, zwyczajem ani osobistą decyzją.
„Kto śmie powiedzieć: możesz pracować w dniu siódmym?"
Najcelniej wyraził to, paradoksalnie, autor katolicki. W XIX-wiecznej broszurze Why Don't You Keep Holy the Sabbath-Day?, cytowanej w antologii Adu Poku, pada pytanie skierowane do protestantów: skoro Bóg powiedział „będziesz święcił dzień siódmy", to „kto śmie powiedzieć: nie, możesz pracować i załatwiać wszelkie swoje sprawy w dniu siódmym, ale za to będziesz święcił dzień pierwszy?" I dalej: wierzysz, że dziewięć przykazań nadal obowiązuje, kto dał ci prawo majstrować przy czwartym?
To pytanie trafia dokładnie w omawiany kompromis. „Odpoczywam w sobotę, święcę niedzielę" brzmi jak złoty środek, ale w praktyce jest dokładnie tym, co opisuje broszura: przesunięciem świętości z dnia, który wybrał Bóg, na dzień, który wybrali ludzie. Sobota zostaje wtedy zdegradowana do dnia na zakupy, sprzątanie i własne plany, czyli właśnie do „załatwiania wszelkich spraw", a świętowanie wędruje tam, gdzie Bóg go nie umieścił. Tymczasem w szabat nie chodzi o samą regenerację sił. Chodzi o posłuszeństwo i o spotkanie: „szabat Pana, Boga twego". Odpoczynek bez Boga to tylko weekend; nabożeństwo w innym dniu to tylko zwyczaj. Przykazanie łączy jedno z drugim w jednym, konkretnym dniu.
Jak rozumieli to Jezus i apostołowie?
Gdyby liczyła się tylko proporcja „jeden do sześciu", najłatwiej byłoby to pokazać w Nowym Testamencie. Tymczasem Jezus wchodził do synagogi „według zwyczaju swego w dzień szabatu" (Łk 4,16), a o Jego uczennicach czytamy, że po ukrzyżowaniu „przez szabat odpoczywały według przykazania" (Łk 23,56), Łukasz pisze to po latach, bez cienia sugestii, że przykazanie zmieniło adres. Paweł „według zwyczaju swego" nauczał w szabat (Dz 17,2), w Antiochii, Filippi, Tesalonice, Koryncie, także wśród pogan, którym synagoga nie była potrzebna (Dz 13,42–44; 16,13; 18,4). Apostoł narodów miał wiele okazji, by ogłosić: „dzień jest dowolny, ważna zasada". Nigdy tego nie zrobił. Jego praktyką był ten sam siódmy dzień, który święcił jego Mistrz.
Wniosek: nie proporcja, lecz wierność
Czy można odpoczywać w sobotę, a święcić niedzielę? Można, tak jak można obchodzić rocznicę w innym terminie i składać życzenia po czasie. Tylko że wtedy świętujemy już nie to, co Bóg ustanowił, lecz własną wygodę z religijną oprawą. Czwarte przykazanie nie ustanawia proporcji „jeden dzień na siedem", lecz wskazuje dzień siódmy, ten, w którym Stwórca odpoczął, który pobłogosławił i poświęcił (Rdz 2,3; Wj 20,11). Błogosławieństwo jest przywiązane do dnia jak podpis do dokumentu; przeniesione na inny dzień, przestaje być tym podpisem.
Dobra wiadomość jest taka, że nie musimy niczego sklejać z dwóch połówek. Bóg dał jeden dzień, w którym jest i odpoczynek, i świętość, i zgromadzenie, i błogosławieństwo, wszystko razem, od zachodu słońca w piątek do zachodu w sobotę. Zamiast dzielić serce między „moją sobotę" i „Bożą niedzielę", można po prostu przyjąć cały dar tam, gdzie On go położył. Wilk syty i owca cała? W szabat nie trzeba takich kompromisów, wystarczy wierność.
Źródła
- John Nevins Andrews, History of the Sabbath and First Day of the Week
- Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire
- Kwame Adu Poku, Catholics and Protestants' Confessions on the Sabbath Day