Prosto

Szabat a miłosierdzie, dlaczego Jezus uzdrawiał właśnie w szabat?

Siedem uzdrowień szabatowych Jezusa to nie przypadek ani prowokacja dla samej prowokacji, to celowa lekcja o tym, czym szabat miał być od początku.

📖 5 min czytania·Prosto
✉ E-mailFacebookXWhatsApp

Gdyby Jezus chciał uniknąć kłopotów, miał prosty sposób: uzdrawiać w niedzielę, poniedziałek albo czwartek. Chorzy, których spotykał w szabat, chorowali od lat, osiemnaście lat, trzydzieści osiem lat. Jeden dzień zwłoki niczego by nie zmienił. A jednak Ewangelie opisują szczegółowo aż siedem uzdrowień dokonanych właśnie w szabat, niemal zawsze publicznie i niemal zawsze kończących się awanturą. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie odsłania coś bardzo ważnego: czym szabat jest naprawdę, i czym nigdy nie miał być.

Siedem uzdrowień, żadne przypadkowe

Jo Ann Davidson w książce Rediscovering the Glory of the Sabbath zestawia wszystkie siedem szabatowych cudów Jezusa:

Davidson zwraca uwagę na dwie uderzające cechy tej listy. Po pierwsze, żaden z tych przypadków nie był nagły. Ówczesne przepisy żydowskie pozwalały ratować życie w szabat, ale pomoc przy chorobie przewlekłej uznawały za „pracę", która musi poczekać do zachodu słońca. Wszystkie siedem uzdrowień dotyczyło właśnie chorób przewlekłych, czyli takich, których według obowiązujących reguł w szabat leczyć nie było wolno. Po drugie, nikt z uzdrowionych o to nie prosił. W inne dni tygodnia chorzy tłumnie cisnęli się do Jezusa; w szabat, zapewne właśnie z powodu przepisów, nikt się nie ośmielał. To Jezus za każdym razem wychodził z inicjatywą. Wywoływał chorego na środek synagogi w trakcie nabożeństwa, zamiast dyskretnie spotkać się z nim po zakończeniu. Uzdrowionemu spod Betezdy kazał nieść posłanie przez Jerozolimę pełną świątecznych pielgrzymów. Niewidomemu kazał umyć się w sadzawce Siloam, tuż przy świątyni, na oczach wszystkich.

Wniosek nasuwa się sam: Jezus nie uzdrawiał w szabat przypadkiem ani „mimo szabatu". Uzdrawiał w szabat celowo i demonstracyjnie. Te cuda były lekcjami poglądowymi.

Czego uczyła ta lekcja? Spójrzmy na zgiętą kobietę

Najlepiej widać to w scenie opisanej tylko przez Łukasza (Łk 13,10–17). W synagodze, w szabat, Jezus dostrzega kobietę, która od osiemnastu lat nie może się wyprostować. Uzdrawia ją, a przełożony synagogi oburza się: „Jest sześć dni, w które należy pracować. W te dni przychodźcie i dajcie się uzdrawiać, a nie w dzień szabatu" (Łk 13,14). Z jego punktu widzenia sprawa była prosta: osiemnaście lat czekała, mogła poczekać jeszcze dobę.

Odpowiedź Jezusa jest jedną z najważniejszych wypowiedzi o szabacie w całej Biblii:

„Obłudnicy! Czy nie każdy z was odwiązuje w dzień szabatu swego wołu czy osła od żłobu i nie prowadzi ich do wodopoju? A czy tej córki Abrahama, którą szatan związał już od osiemnastu lat, nie należało rozwiązać od tych pęt właśnie w dzień szabatu?" (Łk 13,15–16).

Samuele Bacchiocchi w The Sabbath Under Crossfire zauważa, że Łukasz trzykrotnie używa tu tego samego greckiego czasownika oznaczającego „rozwiązać, uwolnić", wobec zwierzęcia przy żłobie i wobec kobiety w pętach szatana. To gra słów nieprzypadkowa: skoro wolno w szabat rozwiązać woła, żeby się napił, to tym bardziej należy w szabat rozwiązać człowieka z więzów cierpienia. I jedno słówko jest tu kluczowe: Jezus nie mówi, że kobietę „można było" uzdrowić w szabat, jakby szabat był przeszkodą, którą da się obejść. Mówi, że należało ją uwolnić „właśnie w dzień szabatu". Przełożony synagogi twierdził: na uzdrawianie jest sześć innych dni. Jezus odpowiada dokładnie odwrotnie: na uwalnianie człowieka nie ma lepszego dnia niż szabat.

Szabat, dzień wyzwolenia

Skąd taka logika? Z samej Biblii hebrajskiej. W drugiej wersji przykazania o szabacie Bóg uzasadnia je tak: „Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i że Pan, twój Bóg, wyprowadził cię stamtąd" (Pwt 5,15). Szabat to nie tylko pamiątka stworzenia, to także pamiątka wyzwolenia z niewoli. Dlatego w szabat odpoczywał także niewolnik, najemnik, cudzoziemiec, a nawet wół i osioł. Co siedem dni wszyscy stawali się wolni.

Łukasz pokazuje, że Jezus świadomie nawiązał do tego wątku już na początku swojej działalności. Swoje programowe kazanie wygłosił, w szabat, w synagodze w Nazarecie, z proroctwa Izajasza: Duch Pana posłał mnie, „abym ogłosił jeńcom wyzwolenie (…), abym uciśnionych wypuścił na wolność" (Łk 4,18; por. Iz 61,1–2). A potem przez całą Ewangelię ilustrował to kazanie czynami: w dzień wyzwolenia wyzwalał. Bacchiocchi przywołuje trafne spostrzeżenie teologa Paula Jewetta (skądinąd zwolennika niedzieli): uzdrowienia szabatowe Jezusa to nie tylko akty miłosierdzia, lecz „prawdziwie szabatowe czyny", pokazujące, że mesjański odpoczynek wkroczył w nasz świat. „Dlatego ze wszystkich dni właśnie szabat najbardziej nadaje się do uzdrawiania".

Czy Jezus łamał szabat?

Ktoś zapyta: skoro przepisy zakazywały takich uzdrowień, to czy Jezus nie łamał szabatu? Łamał, ale nie szabat Boży, tylko ludzkie obudowanie szabatu. Warto tę różnicę widzieć ostro. Czwarte przykazanie zakazuje codziennej pracy zarobkowej; nigdzie nie zakazuje czynienia dobra. Zakazy „leczenia chorób przewlekłych" czy „noszenia czegokolwiek" to późniejsze ludzkie regulacje, które z dnia radości zrobiły tor przeszkód. Jezus pytał wprost: „Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle czynić, życie zachować czy zatracić?" (Mk 3,4). I ani razu, to ważne, nie zakwestionował samego przykazania. Bacchiocchi podkreśla: we wszystkich uzdrowieniach szabatowych Chrystus „nie podważa ważności przykazania szabatu", lecz walczy o jego prawdziwy sens przygnieciony tradycjami. Gdyby Jezus chciał szabat znieść, te spory byłyby idealną okazją, żeby to powiedzieć. Zamiast tego nazwał siebie „Panem szabatu" (Mk 2,28), a pan nie likwiduje tego, czego jest panem; pan się o to troszczy.

Co z tego wynika dla nas

Uzdrowienia szabatowe odpowiadają na dwa błędy, które popełniamy do dziś. Pierwszy to błąd faryzeuszy: zrobić z szabatu listę zakazów i pilnować jej tak gorliwie, że człowiek przestaje się liczyć. Drugi błąd jest odwrotny i częstszy w naszych czasach: uznać, że skoro Jezus spierał się o szabat, to szabat odrzucił. Oba błędy mijają się z Ewangelią. Jezus nie odrzucił szabatu, odzyskał go. Pokazał, że to dzień, w którym Bóg chce ludzi rozwiązywać, prostować i przywracać do życia.

Dlatego dla tych, których wtedy uzdrowił, szabat już na zawsze był pamiątką dnia, w którym odzyskali wolność. I taki jest do dziś: dzień, w którym możemy odłożyć to, co nas pęta, i pozwolić, by Pan szabatu zrobił z nami to, co robił wtedy, uzdrowił, wyprostował, uwolnił. Jeśli pytasz, jak święcić szabat po chrześcijańsku, siedem uzdrowień daje odpowiedź krótszą niż wszystkie kodeksy: tak, jak święcił go Jezus, czyniąc dobro.

Źródła

← Więcej: Stary TestamentWszystkie artykułyMam pytanie →