Prosto

Co Luter i Kalwin mówili o szabacie?

Wielcy reformatorzy otwarcie przyznawali, że niedziela nie ma nakazu biblijnego, dlaczego więc przy niej pozostali i co z tego wynika dla nas?

📖 5 min czytania·Prosto
✉ E-mailFacebookXWhatsApp

Reformacja miała jedno wielkie hasło: sola Scriptura, tylko Pismo. Luter i Kalwin odrzucili odpusty, kult świętych i dziesiątki kościelnych świąt, bo nie znaleźli ich w Biblii. A co zrobili z niedzielą, której w Biblii też nie ma jako dnia świętego? To jedna z najciekawszych, i najmniej znanych, kart reformacji. Ich odpowiedzi mogą cię zaskoczyć.

Punkt wyjścia: lawina świąt i autorytet Rzymu

Średniowieczny Kościół nauczał dwóch rzeczy naraz: że przykazanie o dniu świętym nadal obowiązuje, i że to Kościół swoją władzą przeniósł ten dzień z soboty na niedzielę. Do tego doszły dziesiątki obowiązkowych świąt: ku czci apostołów, męczenników, Marii. Dla prostych ludzi był to ciężar nie do udźwignięcia.

Reformatorzy uderzyli w sam fundament tej konstrukcji. Już w 1520 roku Luter w słynnym Adresie do szlachty chrześcijańskiej wzywał do zniesienia mnóstwa świąt i pozostawienia samej niedzieli. Ale, i tu zaczyna się rzecz najciekawsza, reformatorzy byli zbyt uczciwi, by twierdzić, że niedziela pochodzi od Boga.

Luter: dzień można zmienić choćby na poniedziałek

Marcin Luter dobrze wiedział, który dzień jest biblijnym szabatem. Komentując Księgę Rodzaju pisał, że gdyby Adam nie zgrzeszył, i tak święciłby siódmy dzień, uczyłby w tym dniu swoje dzieci woli Bożej i oddawał Bogu chwałę. Luter przyznawał też, że dniem, w którym odpoczywał lud Boży Starego Testamentu, była sobota.

Ale niedzieli nie uważał za dzień nakazany przez Boga. W kazaniu wygłoszonym w Torgau mówił wprost, przytaczamy za tomem pod redakcją Kennetha Stranda:

„Skoro przyszedł nasz Pan, mamy wolność, jeśli nie odpowiada nam sobota ani niedziela, wziąć poniedziałek albo inny dzień tygodnia i uczynić z niego szabat".

Dzień odpoczynku był dla Lutra sprawą porządku, nie przykazania. Najdobitniej ujęło to wyznanie augsburskie (1530), napisane przez Melanchtona i zaaprobowane przez Lutra. Wytyka ono Rzymowi, że ten chełpi się zmianą szabatu: katolicy „powołują się na zmianę szabatu w dzień Pański, wbrew Dekalogowi… Wielka, mówią, jest władza Kościoła, skoro udzielił dyspensy od jednego z dziesięciu przykazań". Luteranie przyznawali zarazem, że święcenie niedzieli, Wielkanocy i innych dni przyjęto „aby wszystko działo się w porządku", nie dlatego, że jest konieczne do zbawienia.

Warto dodać, że gdy najbliższy współpracownik Lutra, Andreas Karlstadt, napisał w 1524 roku traktat o szabacie, nazwał w nim niedzielę dniem, „który ustanowili ludzie", a pytanie o sobotę zostawił otwarte, Luter zareagował ostro: drwił, że Karlstadt gotów jeszcze przywrócić sobotę, a potem i obrzezanie. Podobnie mówił o chrześcijanach z Moraw, którzy zaczęli święcić sobotę. To pokazuje granicę reformy Lutra: wiedział, że niedziela jest ludzkim zwyczajem, ale powrót do biblijnego szabatu odruchowo utożsamiał z „judaizowaniem". Argumentem nie było tu Pismo, był nim lęk przed wszystkim, co kojarzyło się z żydostwem.

Kalwin: niedzielę wprowadzili „starożytni", nie apostołowie

Jan Kalwin poszedł w analizie dalej i był jeszcze bardziej szczery. W Institutio, swoim głównym dziele, napisał, że to nie Chrystus ani apostołowie, lecz „starożytni" (dawni ojcowie) zastąpili szabat dniem, „który my nazywamy dniem Pańskim". Co więcej, oświadczył, że nie przywiązuje wagi do „liczby siedem" i nie potępiłby kościołów, które zbierałyby się w inne dni. Innymi słowy: dla Kalwina niedziela nie była świętością, była praktycznym ustaleniem, które równie dobrze mogłoby wyglądać inaczej.

A co z popularnym argumentem, że czwarte przykazanie nadal obowiązuje, tylko „dzień się zmienił"? Kalwin rozprawił się z nim słowami, które dziś brzmią wręcz niewygodnie. Tych, którzy twierdzą, że ceremonialna część przykazania (konkretny siódmy dzień) przeminęła, a moralna (jeden dzień na siedem) pozostała, nazwał… „fałszywymi prorokami". Pisał, jak przytacza Andrews:

„To jest tylko zmiana dnia na złość Żydom, przy zachowaniu tego samego mniemania o świętości dnia".

Ironia historii: dokładnie na tym „odrzuconym przez Kalwina" argumencie opiera się dziś większość obrony niedzieli.

Najciekawsze są jednak komentarze biblijne Kalwina. Omawiając zgromadzenie w Troadzie (Dz 20,7) uznał za bardziej prawdopodobne, że chodziło o spotkanie w szabat. Przy składce z 1 Listu do Koryntian 16,2 napisał, że apostołowie „na początku zachowywali dzień, który już był w użyciu", czyli szabat, „lecz później, zniechęceni przesądem Żydów, porzucili ten dzień i wprowadzili inny". Zauważ: sam Kalwin przyznaje, że zmiana dnia nastąpiła po czasach apostolskich i z powodów polemicznych, nie z Bożego nakazu.

Inni reformatorzy mówili to samo

To nie były odosobnione głosy. Zwingli uczył, że po nabożeństwie wolno w niedzielę normalnie pracować, a każdy kościół może w razie potrzeby przenieść dzień odpoczynku na inny termin, na przykład w żniwa. Beza pisał, że od chrześcijan „nie wymaga się żadnego zaprzestania pracy w dzień Pański". Anglik Tyndale ujął rzecz najodważniej: „Co do szabatu, jesteśmy panami nad szabatem i możemy go zmienić choćby na poniedziałek". A Cranmer w swoim katechizmie z 1548 roku tłumaczył, że niedzielę i inne dni świąteczne zachowujemy, bo tak „uznali za stosowne zwierzchnicy, którym w tej sprawie winniśmy posłuszeństwo".

Widzisz wspólny mianownik? Żaden z wielkich reformatorów nie twierdził, że niedziela jest ustanowiona przez Boga. Wszyscy zgodnie mówili: to porządek kościelny, ludzka umowa, kwestia wygody i ładu.

Dlaczego więc nie wrócili do soboty?

To uczciwe pytanie, i odpowiedź też musi być uczciwa. Po pierwsze, reformatorzy wyrośli w Kościele, w którym sobota od wieków była martwa; nie wszystko dało się zreformować w jednym pokoleniu. Po drugie, walczyli przede wszystkim o ewangelię usprawiedliwienia z wiary, w dniach świątecznych widzieli sprawę drugorzędną, byle nie robić z nich warunku zbawienia. Po trzecie, jak pokazuje przykład reakcji Lutra na Karlstadta i na morawskich sabatarian, nad powrotem do soboty ciążył lęk przed oskarżeniem o „judaizowanie". Tam, gdzie ich zasada sola Scriptura prowadziła w stronę siódmego dnia, zatrzymali się przed ostatnim krokiem.

Ale ten krok zrobili inni, i to już w XVI wieku. Karlstadt postawił pytanie o sobotę, a sabatarianie na Morawach i w Siedmiogrodzie po prostu zaczęli ją święcić, wyciągając z zasad reformacji ostateczne wnioski.

Wniosek: reformacja niedokończona

Czego uczy nas ta historia? Luter i Kalwin, dwaj najwięksi nauczyciele protestantyzmu, zgodnie przyznali trzy rzeczy: biblijnym dniem odpoczynku była sobota; niedziela nie ma nakazu w Piśmie; wprowadzili ją ludzie po czasach apostolskich. Jeśli więc ktoś dziś święci niedzielę „bo tak nauczali reformatorzy", to właśnie reformatorów warto posłuchać do końca. Oni sami mówili, że to tylko zwyczaj. A zwyczaj, choćby najczcigodniejszy, nie może unieważnić przykazania: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go święcić… ale dzień siódmy jest szabatem Pana, Boga twego" (Wj 20,8.10). Reformacja zaczęła wielki powrót do Pisma. Szabat to jej niedokończony rozdział.

Źródła

← Więcej: HistoriaWszystkie artykułyMam pytanie →