Prosto

Co z ludźmi, którzy muszą pracować w sobotę?

Grafik, dyżury, jedyna praca w okolicy, co zrobić, gdy wierność szabatowi zderza się z koniecznością zarabiania na życie? Odpowiedź duszpasterska, bez legalizmu i bez bagatelizowania.

📖 6 min czytania·Prosto
✉ E-mailFacebookXWhatsApp

„Wierzę, że sobota jest dniem Pańskim. Ale mam grafik, kredyt i szefa, który nie pyta o moje przekonania. Co mam zrobić?" To pytanie nie pada na wykładach z teologii, pada wieczorem przy kuchennym stole, czasem ze łzami. I zasługuje na odpowiedź poważną: taką, która nie doda człowiekowi ciężaru ponad Słowo Boże, ale też nie powie mu lekko, że Bogu jest wszystko jedno.

Najpierw uczciwie: o czym mówi przykazanie

Czwarte przykazanie mówi: „Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę, ale siódmego dnia jest szabat Pana, Boga twego: nie będziesz wykonywał żadnej pracy" (Wj 20,9–10). Chodzi o naszą zwykłą, zarobkową pracę, o „załatwianie swoich spraw", jak to ujmuje Izajasz: „Jeżeli powstrzymasz swoją nogę od bezczeszczenia szabatu, aby załatwiać swoje sprawy w moim świętym dniu... wtedy będziesz się rozkoszował Panem" (Iz 58,13–14). Nehemiasz zamykał bramy Jerozolimy przed kupcami, bo handel i zarobkowanie w szabat uznawał za profanację (Ne 13,15–22). Tego wymiaru nie da się zbagatelizować: szabat z definicji jest dniem, w którym przestajemy zarabiać, aby należeć do Boga. Kto mówi, że „praca to też forma uwielbienia, więc mogę pracować w sobotę jak w każdy inny dzień", rozmywa przykazanie do zera.

Ale Biblia zna pracę, która nie łamie szabatu

Z drugiej strony Jezus stanowczo odrzucił pogląd, że w szabat nie wolno robić niczego. Wskazał na kapłanów, którzy w świątyni „naruszają szabat, a są bez winy" (Mt 12,5), ich służba była pracą, i to ciężką, a jednak nie była grzechem, bo wypełniała cel szabatu. Postawił też pytanie, które do dziś wyznacza granicę: „Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle czynić, życie zachować czy zabić?" (Mk 3,4). I dodał obraz, który każdy rozumie: „Któż z was, mając jedną owcę, jeśli mu ta w szabat do dołu wpadnie, nie pochwyci jej i nie wyciągnie?" (Mt 12,11).

Bacchiocchi zauważa, że Jezus celowo zamienił w odpowiedzi słowo „uzdrawiać" na szersze „dobrze czynić" i „ratować": „Chrystusowi zależało na objęciu intencją przykazania o szabacie nie jednego rodzaju, lecz wszelkich działań niosących dobro" (The Sabbath Under Crossfire).

Z tego wynika praktyczny i ważny wniosek: pielęgniarka na dyżurze przy chorych, lekarz na ostrym dyżurze, strażak, ratownik, opiekun osoby niesamodzielnej, wykonując w sobotę pracę, która chroni życie i ulży cierpieniu, nie łamią szabatu. Czynią dokładnie to, co Jezus nazwał „dobrze czynić w szabat". Czym innym jest jednak praca, której jedynym celem jest zysk lub normalne funkcjonowanie biznesu, sklep, biuro, produkcja, handel. Tej rozróżnić nie wolno nam zamazywać: ratowanie życia to nie to samo, co kolejna zmiana przy kasie.

Priorytet: wierność, nie wygoda

Co więc z człowiekiem, którego praca nie jest służbą życiu, a pracodawca żąda sobót? Tu trzeba powiedzieć rzecz trudną, ale biblijną: wierność Bogu ma pierwszeństwo przed bezpieczeństwem finansowym. Apostołowie postawieni przed wyborem odpowiedzieli: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5,29). Jezus nie obiecał, że posłuszeństwo będzie bezkosztowe, obiecał coś innego: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane" (Mt 6,33).

Szabat jest zresztą od samego początku szkołą właśnie takiego zaufania. Na pustyni Bóg dawał Izraelowi mannę: szóstego dnia podwójną porcję, siódmego, nic (Wj 16). Każdy piątek był lekcją wiary: czy uwierzysz, że Bóg zaopatrzy cię na dzień, w którym nie będziesz „zarabiał"? Ci, którzy mimo to wyszli zbierać w szabat, niczego nie znaleźli, a ci, którzy zaufali, niczego nie stracili. Ten mechanizm nie zestarzał się ani trochę. Niezliczeni chrześcijanie, którzy powiedzieli pracodawcy „w soboty nie pracuję", mogą opowiedzieć swoją wersję historii o podwójnej mannie: o zmienionym grafiku, o nieoczekiwanej zgodzie szefa, o lepszej pracy, która pojawiła się po tej utraconej. Nie dlatego, że Bóg ma obowiązek prowadzić nasze sprawy po naszej myśli, ale dlatego, że jest wierny tym, którzy są wierni Jemu.

Powiedzmy to jednak ostrożnie i z miłością: czasem koszt jest realny. Bywa, że ktoś traci pracę i nowa nie przychodzi od razu. Biblia nie obiecuje, że wierność zawsze opłaca się w przeciągu miesiąca, obiecuje, że Bóg „nie zapomina o dziele waszym i o miłości" (por. Hbr 6,10). Człowiek, który przechodzi przez taką próbę, potrzebuje od zboru nie kazania, lecz wsparcia: modlitwy, pomocy w szukaniu pracy, czasem konkretnej pomocy materialnej. Tak rozumiana wspólnota też jest częścią odpowiedzi na pytanie z tytułu.

Bez legalizmu: szabat to dar, nie pułapka

Jest i druga skrajność, przed którą trzeba przestrzec: legalizm, który zamienia szabat w tor przeszkód. Faryzeusze potrafili oskarżyć głodnych uczniów o „żniwa", bo łuskali kłosy (Mk 2,23–24), i czekali z zegarkiem w ręku, czy Jezus odważy się uzdrowić chorego. Jezus odpowiedział im słowami proroka: „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary" (Mt 12,7). Szabat „jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu" (Mk 2,27), jest darem, nie klatką.

Dlatego nie układajmy katalogu cudzych grzechów. Nie nam oceniać z boku samotną matkę, która jeszcze nie widzi wyjścia ze swojego grafiku, ani świeżo wierzącego, który dopiero odkrywa szabat i porządkuje swoje życie krok po kroku. Bóg prowadzi ludzi w różnym tempie, ale prowadzi zawsze w tę samą stronę. Pytanie, które każdy może uczciwie postawić sobie (nie sąsiadowi), brzmi: czy ja szukam sposobu, by być wiernym, czy wymówki, by nie być?

Co konkretnie można zrobić

Doświadczenie wielu wierzących podpowiada praktyczną ścieżkę. Po pierwsze: rozmowa z pracodawcą, spokojna, uprzejma, z wyprzedzeniem; zaskakująco często kończy się znalezieniem rozwiązania, zwłaszcza gdy zaproponujemy coś w zamian (niedziele, święta, nocki w tygodniu). Po drugie: jakość naszej pracy przez sześć dni, pracownik solidny i uczciwy ma zupełnie inną pozycję w takiej rozmowie niż przeciętny. Po trzecie: gotowość do zmiany, czasem wierność szabatowi staje się impulsem do przebranżowienia, własnej działalności czy pracy, która daje wolne soboty. I po czwarte: modlitwa, zanim podejmie się decyzje, bo szabat jest sprawą między tobą a Bogiem, a On obiecał mądrość tym, którzy o nią proszą (Jk 1,5).

Konkluzja

Co z ludźmi, którzy muszą pracować w sobotę? Biblia odpowiada bez legalizmu i bez taryfy ulgowej. Praca, która ratuje życie i niesie miłosierdzie, nie łamie szabatu, Jezus sam ją w szabat wykonywał. Praca zarobkowa, której da się uniknąć, jest dokładnie tym, od czego szabat nas uwalnia, i tu Bóg prosi o odwagę zaufania, jak przy mannie na pustyni. Dla większości ludzi „muszę" okazuje się z czasem „myślałem, że muszę": drzwi otwierają się tym, którzy do nich pukają w posłuszeństwie. A tam, gdzie koszt jest prawdziwy, prawdziwa jest też obietnica: kto stawia Królestwo Boże na pierwszym miejscu, temu „wszystko inne będzie dodane". Szabat nie jest problemem do obejścia. Jest cotygodniowym zaproszeniem, by sprawdzić, że Bóg dotrzymuje słowa.

Źródła

← Więcej: TeologiaWszystkie artykułyMam pytanie →